niedziela, 3 czerwca 2012

wróciłam

Wróciłam, cała żywa i zdrowa A Kimichie jak sie  cieszyła. I mój Shounik też sie cieszył. I może niedługo dodam parę zdjęć z wyjazdu, ale może najpierw coś z Kimki , bo to blog o lalkach głównie przeciez jest (taka rozsypanka wyrazowa wyszła z  tego zdania). jedyne co dodam to tyle że pogoda była fajna oprócz ostatniego dnia, a odprawa poszła wyjątkowo szybko.
K: Hej. Wiecie Heavy już wróciła do domu.
I przywiozł mnóstwo fajowych rzeczy...

K: Krówki w czekoladzie. Było ich więcej ale
juz zjadłam.


K: ...Dzwoneczek do kolekcji...

K; .. Pocztówkę...


K: Całe mnóstwo wsuwek...

K: A najlepsze jest to że jest!
I że zamówiła mi obitsu !!!

3 komentarze:

  1. Uwielbiam te krówki, czasem mama mi kupuje od znajomej Ukrainki :)
    Fajowe pamiątki!

    OdpowiedzUsuń